Dzikość na drogach

Kierowcy w Polsce nie mogą narzekać na brak znaków ostrzegających przed dzikimi zwierzętami. Zwierzęta natomiast mogą mieć zastrzeżenia, jeśli chodzi o respektowanie tych oznaczeń. Potrącenia jeży, lisów i saren to niestety codzienność na ruchliwych, krajowych drogach. Rocznie ofiarami wypadków drogowych pada… nieznana liczba zwierząt.

Stworzenie wiarygodnych statystyk w tym temacie wymagałoby zintegrowania danych policji, nadleśnictwa i firm ubezpieczeniowych. Niestety, jeżeli w kolizji znacząco nie ucierpi pojazd i kierowca nie ma powodu, by zgłosić się do swojego ubezpieczyciela po odszkodowanie z tytułu Autocasco, prawdopodobieństwo zgłoszenia wypadku odpowiednim służbom jest niskie.

Jakie zwierzęta najczęściej potrącamy?

Prawie połowa użytkowników dróg deklaruje, że co najmniej raz w życiu brała udział lub była świadkiem wypadku drogowego z udziałem zwierząt. Najczęściej pod kołami znajdują się duże ssaki, takie jak sarny, jelenie, czy łosie. Większość wypadków zdarza się w nocy, kiedy ruch jest mniejszy i zwierzęta śmielej korzystają ze swoich szlaków migracyjnych. Jeśli już znajdą się na naszej drodze powinniśmy od razu zwolnić lub wręcz zupełnie zatrzymać pojazd. Ostre światła samochodu oślepiają zwierzęta, które w silnym stresie zamiast uciekać, zastygają bez ruchu. Próba utrzymania prędkości i wykonanie manewru wymijania może się skończyć tragicznie, jeżeli mamy do czynienia ze zwierzęciem stadnym. Pamiętajmy, że kolizja drogowa z łosiem lub jeleniem oznacza nie tylko poważne uszkodzenia pojazdu, ale też ryzyko śmierci dla kierowcy i pasażerów.

Równie zagrożona grupa stworzeń to ssaki średnie i małe, czyli lisy, bobry, jeże, czy zające. Zderzenie z nimi nie jest już tak niebezpieczne, ale również podlega obowiązkowi zgłoszenia go na policję, do straży miejskiej, służby leśnej albo do władz Parku Narodowego, jeżeli zdarzenie miało miejsce na jego terenach. Za ucieczkę z miejsca wypadku grożą surowe kary, włączając areszt i mandat do kwoty 1 tys. zł.

Jak się zachować?

Kiedy już potrącimy zwierzę i zgłosimy to odpowiednim służbom, powinniśmy zaczekać na ich przyjazd. Pod żadnym pozorem nie próbujmy samodzielnie usuwać zwierząt z jezdni. Ciągnięcie, szarpanie i przesuwanie może im przysporzyć dodatkowych cierpień lub wręcz uniemożliwić powrót do zdrowia. Służby leśne i lecznice dysponują profesjonalnym sprzętem i w wielu przypadkach są wstanie pomóc ofiarom wypadków, jeśli tylko mają taką szansę.

Co z ubezpieczeniem?

Zakres dobrego Autocasco powinien oczywiście obejmować kolizje z udziałem zwierząt. Ubezpieczenie chroni nas nawet wtedy, kiedy to my jesteśmy sprawcami wypadku. Możemy wystąpić o zwrot kosztów naprawy pojazdu oraz kosztów leczenia. Niektóre firmy gwarantują też transport z miejsca wypadku i auto zastępcze.

Źródło:

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2238,article,4266